Zimny Piter

Syfiasty, deszczowo-pośniegowy czwartek, ciężkie niebo, cała paleta odcieni szarości za oknem… Idealna aura, by zacząć kolejną ruską książkową wędrówkę – tym razem po Petersburgu. To niesamowite miasto nie daje się klasyfikacjom i umyka wszelkim uogólnieniom; w moim małym prywatnym rankingu rosyjskich metropolii plasuje się ono baaardzo wysoko, na starcie miażdżąc wiecznego konkurenta – oślizłe cielsko Moskwy.

W tle kapela rodem z Petersburga – Neva. Mroczny, gęsty i zimny blackened crust, ciężki i smutny walec – dźwiękowa, zimowa pocztówka z północnej stolicy Rosji… Niebawem ukaże się LP Nevy – nasłuchujcie ich rzygów w przestrzeni, bo ta płyta na bank rozpierdoli kawałek sceny metal/crust (Martyrdöd ma poważną konkurencję…).