… a słowo discrustem się stało …

Inkwizycja – Komunikaty

Wykonało się… Po wieeeelu latach przeniosłem tego bloga na własny host i nie jestem już zależny od kaprysów i ograniczeń platformy wordpress.com

Wchodząc na discrust.wordpress.com zapewne zauważyliście, że zmienił się adres – na discrust.net. Zawsze chciałem imeć swoją domenę i zaledwie kilka dni temu moje chcenie zmaterializowało się w postaci tego oto starego/nowego bloga.
Co konkretnie się zmieniło? Przede wszystkim hosting – mój blog nie siedzi już na serwerach wordpress.com i dostał nową domenę (wygoda również dla Was – nazwa bloga jest krótsza, łatwiejsza do zapamiętania). Poza tym na nowym hoście korzystam z oprogramowania wordpress.org, co sprawia,  że przy tworzeniu bloga mam o wieeeele więcej swobody, aniżeli wcześniej; dostępność tysięcy wtyczek, motywów (przy okazji sam mogę pisać swoje własne themesy i sparawić, by discrust wyglądał dokładnie tak jak ja chcę) i brak ograniczeń , z jakimi wiąże się posiadanie bloga na wordpress.com. O różnicach pomiędzy tymi platformami znajdziecie w necie setki tekstów – tutaj jeden z nich, który pokrótce wyjaśnia o co kaman z wordpressem pod banderami .org i .com

Blog nie wygląda jeszcze w 100% tak, jak tego chcę. Mimo, że transferowałem wszystkie stare wpisy z wordpress.com, traktuję ten projekt jako zupełnie nowy, albowiem praca przy nim wymaga sporo czasu, ale daje również satysfakcję i mobilizuje do pisania kolejnych moich zlewów. Z biegiem czasu wygląd bloga bedzie ulegał małym zmianom, by ostatecznie przybrać formę dokładnie tego, co siedzi w mojej głowie.
Wybór odpowiedniego hostingu, konfiguracja baz danych mysql, konta php, import starego bloga w nowe miejsce i wreszcie konfiguracja oprogramowania wodpressa – nie ogarnąłbym tego wszystkiego sam i gdyby nie pomoc dobrego kumpla, siedziałbym i kwiczał przy przenosinach tego bloga. Dlatego wieeeelkie dzięki!

Formuła bloga się nie zmienia, rzecz jasna. Nadal będą to moje wymiociny okołoksiążkowe, jakieś tam quasi-filozoficzne beknięcia i na pewno trochę o kilku moich pasjach , takich jak hokej, Rosja, czy krótkofalowa radiofonia. Nie chcę na siłę konkretyzować kolejnych posunieć na blogu, bo nie ma to najmniejszego sensu. Niech się dzieje tak, jak dziać się ma! Mała interakcja z tymi, którym chce się czytać te moje gluty jest wystrczającą motywacją, by pchać ten blog do przodu, tym bardziej w czasach przekazu obrazkowego i w oparach permanentnej alergii na słowo pisane dłuższe, niż post na Twitterze… Mam nadzieję, że stary-nowy discrust siądzie Wam na tyle, by odwiedzać tą stronę w miarę regularnie 😉