Солнце, дождь и день рождения.

Słoneczny kawałek dnia tutaj i deszczowe popołudnie tam; za oknem u mnie widzę zalatujący zielenią beton skąpany we wiosennym słońcu, a stamtąd słyszę cichnące marudzenia wróbli przed nadciągającym deszczem i wreszcie pojedyncze krople spadające na parapet – gdzieś w tle słychać odgłos szpilek – ktoś za oknem na ulicy, umyka przed rosyjskim, ciepłym deszczem. To symptomatyczne rozczłonkowanie percepcji ma w sobie coś z kiczowatej obserwacji rzeczy z pozoru banalnych, ale ja mam jakąś własną, poczciwą satysfakcję z tego polsko-rosyjskiego kolażu. Kształt stąd i dźwiękowa faktura stamtąd – krzyżujące się przestrzenie w czasie rzeczywistym, wykrzywione przez nurt okoliczności zawsze wykoślawiających optykę, zawsze wprowadzających pewien rodzaj oszustwa pomiędzy nami, a światem, w który jesteśmy zaplątani. Deszczowo-słoneczne urodziny 🙂