соблазняй мне, я хочу!

[a gdybyś mogła pierdolnąć mnie w głowę na tyle mocno, bym złapał azymut na moskwę, zrobiłabyś to?]_na majakowskiej sporo ludzi sunie w obu kierunkach i co kilka chwil da się wyłowić wyrazy twarzy, dzięki światłom latarni i sklepowych witryn_samochody tną sylwetki ludzkie na dłuuuugie pasy pośpiechu, depresji i euforii_znowu cię zgubiłem w tym tłustej, gęstniejącej masie pasażerów metra, daleko stąd, na oktjabrskiej_wiem, że zobaczymy się mniej więcej za godzinę, że właśnie teraz pędzisz do domu z naręczem kolorowych rysunków, a dystopia gwałci ci uszy przez słuchawki_powtarzam sobie w głowie to twoje zalotne i złowrogie jednocześnie: соблазняй мне, я хочу! i marzną mi dłonie_tak ciężko zawiesić tu wzrok na czymkolwiek, odetchnąć_wessała cię ta miejska bestia, setki knajp, symfonia pełnych i pustych butelek po oczakowskim i tołstjaku, nie wspominając tych twoich kolorowych likerów_uwielbiam z tobą pić na balkonie, gdy gapimy się w stronę platformy gorenki i kiepujemy w powietrze z siódmego piętra, a psy łażą między naszymi nogami wesząc coś w tym oleistym moskiewskim powietrzu_rzucasz ogryzki najdalej jak potrafisz, trzymając butelkę i śmiejąc się głośno; echo niesie cię w ten osiedlowy syf_wtedy jest najpiękniej_ja jak zwykle czuję się nigdzie, ale nie o miejsce tu idzie i nie grzęzawisko metropolii łamie mój kręgosłup_wiem, że się starasz i wiem, że się boisz_ja chyba w odwrotnej kolejności_znikam wraz z głuchymi modulacjami trippin’ anonymouses_………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………….